Porady dietetyka

Świat pędzi, a my próbujemy w tym całym szaleństwie zachować zdrowy rozsądek. Każdego dnia jesteśmy bombardowani setkami reklam, które chcą nas skłonić do wydawania kolejnych sum. Jak nie zgubić się w tym prozdrowotnym przekazie? Co ze sklepowych półek wybierać, a co omijać szerokim łukiem? Wreszcie - w co naprawdę warto zainwestować, a które zakupy okażą się prędzej czy później błędem?

W swojej codziennej pracy coraz częściej spotykam się z ludźmi, którzy nie mają kłopotów z utrzymaniem prawidłowej masy ciała, a chcą po prostu przy pomocy diety poprawić swoje samopoczucie. Chcą żyć zdrowo. Pytają, co wybierać podczas codziennych zakupów, żeby dostarczać sobie wszystkich potrzebnych składników pokarmowych. Odpowiedź może być tylko jedna: warzywa i owoce.

Według najnowszych zaleceń dietetyków, warzywa i owoce powinny stanowić podstawę naszej diety. Leżą one u podstawy tzw. piramidy prawidłowego żywienia i aktywności fizycznej, tuż nad aktywnością fizyczną:

Przez wiele lat pokutowało myślenie, że najważniejsze w naszej diecie są produkty mączne. W świetle ostatnich badań okazuje się jednak, że to warzywa i owoce są tym, czego najbardziej nasz organizm potrzebuje. Moi pacjenci pytają mnie, jak włączyć większą ilość warzyw i owoców do diety. Wielu z nich ma przykre doświadczenia z "przedszkolną marchewką" czy sałatkami (sałatki, sałatki, ciągle te sałatki!). Zawsze powtarzam im, że dla naszego organizmu najważniejsza jest różnorodność. Sałatka od czasu do czasu, innym razem warzywa na parze, kiedy indziej smoothie bowl, na obiad sycąca zupa - krem, a w ramach przekąski przed telewizorem - jabłko, marchewka lub mandarynka.

Doskonałym pomysłem, który sama stosuję, jest zwiększenie spożycia warzyw i owoców poprzez wprowadzenie do diety świeżych soków. Świeżych - to bardzo ważne słowo. Niestety bardzo wiele produktów, które znajdują się na półkach z sokami, nie mają z nimi wiele wspólnego. Do wielu dosypywany jest cukier! Warto pamiętać, że nawet soki 100% z kartonu nie są pełnowartościowe - nie mają potrzebnego naszym jelitom błonnika i bardzo wielu witamin, które zostały z nich usunięte w procesie produkcji.

Zawsze zalecam moim pacjentom własnoręczne wyciskanie soków (oczywiście nie rękoma, a specjalnie do tego przeznaczonym sprzętem). Szczególnie wartym uwagi produktem jest wyciskarka wolnoobrotowa, która daje dużo świeżego soku, pełnego witamin. No i można w niej wyciskać dosłownie wszystko! W przepisach, które daję swoim pacjentom zawsze jest jakaś zielenina (fitoskładniki w niej zawarte walczą z komórkami rakowymi i pomagają nam zachować młodość). Sok z jabłek, marchewki i ananasa z dodatkiem szpinaku czy jarmużu jest po prostu pyszny, a to prawdziwa bomba witaminowa!

Cieszy mnie moda na smoothies. To takie gęstsze soki, zawierające dużo miąższu, często dodaje się do nich jogurt naturalny czy kefir. To bardzo sycąca i wygodna przekąska, w sam raz do zabrania do szkoły, na uczelnię czy do pracy. Tylko błagam, nie kupujcie sklepowych gotowców, jest w nich masa niepotrzebnego cukru! Przygotujcie własne kompozycje, a jeśli brakuje wam słodyczy, łyżeczka naturalnego miodu będzie aż nadto.

Coś dla zmarzluchów? Polecam zupy-krem podawane na gorąco, z dodatkiem prażonych nasion słonecznika lub dyni. Taką zupę przygotujemy w kilka minut z brokuła, kalafiora, cukinii, dyni, buraka czy słodkich ziemniaków. Wystarczy ugotować ją raz na dwa dni, część przelać do plastikowego pudełka z pokrywką i w pracy podgrzać w kuchence mikrofalowej. Lunch idealny, syci aż do wieczora, a kilogramy uciekają nie wiadomo gdzie.

A co z aktywnością fizyczną? Nie wszyscy lubią biegać czy pocić sie na siłowni. Szczerze mówiąc, też za tym nie przepadam. Jeśli dobrze się odżywiamy, a podstawę naszej diety stanowią warzywa i owoce, nie musimy ciężko trenować i długo czekać, by zobaczyć efekty. Zawsze zalecam, żeby próbować różnych rzeczy, nawet tych na pierwszy rzut oka nieprawdopodobnych. Jedna z moich 50-cio letnich klientek na zabój zakochała się w zajęciach capoeira, a to tylko dzięki temu, że dała sobie szansę i spróbowała. Szukaj otwartych zajęć w klubach fitness i sportowych i po prostu na nie idź. Spróbuj tańca, sztuk walki, jogi, fitnesu na trampolinach... W końcu znajdziesz swój typ, a spalone w trakcie poszukiwań kalorie też się liczą! A jeśli wolisz swoje własne towarzystwo, to po prostu wyjdź na spacer. Codziennie.

Czy istnieje złoty sposób na zdrowie, długowieczność i świetną formę? Nie istnieje. Zdrowe życie to suma wielu małych wyborów, których dokonujemy każdego dnia. To sięgnięcie po szklankę soku zamiast napoju energetycznego, po jabłko zamiast batonika, to wyjście z autobusu dwa przystanki wcześniej, żeby zrobić sobie krótki spacer. A ubywające kilogramy będą skutkiem ubocznym ;)